Okładka książki W rytmie troski

Gdy opiekujesz się bliskim, kto troszczy się o Ciebie?

Moja mama chorowała na nowotwór. Kilka miesięcy temu odeszła w szpitalu, po wielkim cierpieniu. Wcześniej przez wiele miesięcy podporządkowywaliśmy nasze plany jej leczeniu, szukaliśmy w sobie cierpliwości i siły, żeby ją wspierać. Role się odwróciły: mama, która przez lata opiekowała się nami, teraz sama potrzebowała troski. Po jej śmierci zaczęły wracać pytania. Czy mogliśmy zrobić więcej? Czy do końca czuła naszą miłość? Czy choć przez chwilę nie była samotna? Obok smutku pojawiły się wyrzuty sumienia, od których trudno było odpocząć. Właśnie wtedy trafił do mnie tekst poradnika lek. Adama Zglińskiego „W rytmie troski”. Zaczęłam czytać i poczułam ulgę. Odnajdywałam w tej książce emocje, które wcześniej trudno mi było nazwać. Nie sprawiła, że żal zniknął, ale pomogła mi łagodniej spojrzeć na to, przez co przeszliśmy.

Książka dla tych, którzy opiekują się bliskimi

O poradniku opowiedziałam kilku osobom. Niejednokrotnie słyszałam w odpowiedzi: „Jestem właśnie w takiej sytuacji. Kiedy będzie można go przeczytać?”.

„W rytmie troski” powstało z myślą o osobach opiekujących się rodzicem, małżonkiem lub inną bliską osobą. Czasem opieka zaczyna się nagle, po chorobie, upadku czy pobycie w szpitalu. Czasem przybywa jej powoli: jeszcze jedna sprawa do załatwienia, kolejna wizyta, coraz więcej odpowiedzialności. W obu sytuacjach łatwo przyzwyczaić się do pytania „Czego potrzebuje bliski?” i coraz rzadziej zadawać sobie pytanie „Jak ja sobie z tym radzę?”.

Autorem książki jest geriatra, który w swojej pracy spotyka nie tylko chorych, lecz także ich rodziny. Pisze o codzienności opieki widzianej również z perspektywy opiekuna: o zmęczeniu, bezsilności, trudnych decyzjach i poczuciu winy, ale też o bliskości i chwilach, które nadają temu wysiłkowi sens.

To nie jest instrukcja bycia idealnym opiekunem

„W rytmie troski” nie uczy, jak bezbłędnie wykonywać obowiązki opiekuńcze. Jej najważniejsze pytanie brzmi inaczej: jak troszczyć się o drugiego człowieka, nie gubiąc po drodze siebie?

To książka dla kogoś, kto próbuje pogodzić opiekę z pracą, rodziną i własnymi potrzebami. Dla osoby, która kocha bliskiego, a jednocześnie bywa wyczerpana lub ma poczucie, że wciąż robi za mało. Może być też ważną lekturą dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć doświadczenie opiekuna w swojej rodzinie.

Mam nadzieję, że „W rytmie troski” pomoże innym znaleźć słowa dla tego, co przeżywają — tak jak pomogła mnie.

W rytmie troski – dr Adam Zgliński

„Rok na prowincji” Marii Szajer – jesienna premiera pełna humoru, ogrodu i innych katastrof
Mój koszyk
Lista życzeń
Ostatnio oglądane
Kategorie